poniedziałek, 18 lutego 2013
Rozdział Drugi.
"Może dlatego że mój karciany świat runął pozostawiając mnie w pułapce"
- Puść mnie – Warknęłam w stronę chłopaka unikając tym jego wypowiedzi
- Tak dawno Cię nie widziałem, tęskniłem. Dlaczego w ogóle się nie odzywałaś?- Zapytał chłopak. Tym pytaniem doprowadził mnie do skrajności. Jak on w ogóle mógł o to zapytać ? Przecież to ja czekałam dniami, nocami, godzinami, minutami na jakiś odzew z jego strony. Co on sobie myślał ? Nie jestem bezuczuciową laleczką którą można dyrygować bez końca, ja też mam uczucia i mógłby to uszanować. Nagle coś we mnie pękło i wylałam swoje żale krzycząc tak głośno że pobudziłam tym chyba wszystkich domowników.
- Ja się nie odzywałam ? A kto pisał te wszystkie listy, wiadomości, emaile. Kto dzwonił za każdym razem odbijając się jak piłka o ścianę ? Za każdym razem było to samo „Nie ma takiego numeru” „Abonent jest chwilowo zajęty proszę zadzwonić później”. Odbiła Ci całkowita szajba nie wspomnę już o tym że wyjechałeś w dzień moich urodzin bez słowa. To bolało Harry. Bardzo bolało – Podczas tej wypowiedzi łzy toczyły się po mych sinych policzkach bez końca. Gdy skończyłam mówić spojrzałam chłopakowi prosto w oczy. Widać w nich było, żal, gniew, tęsknotę i nawet małą łzę która świadczyła o jego wrażliwości. Tak Styles był wrażliwą osobą lecz w tym momencie nie było to dla mnie takie ważne, nie przejmowałam się nim. Wyrwałam jedynie rękę z jego objęć i targnęłam do pokoju zatrzaskując za sobą drzwi i rzucając się na duże jak zwykle „rozwalone” łóżko. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Najchętniej spakowałabym najpotrzebniejsze rzeczy i uciekła gdzieś daleko stąd lecz i tak nigdzie dalej nie będę mogła jechać ponieważ nie jestem pełnoletnia. Wstałam z łóżka i krocząc po swych ciemnego koloru panelach podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej czarną asymetryczną koszulę z kołnierzykiem odzianym w ćwieki, oczywiście koszula była bez rękawków. Do tego szybkim ruchem porwałam jeansowe spodenki z wysokim stanem oraz czarne conversy i z tymi oto ubraniami powędrowałam do łazienki zamykając się na klucz. Ściągnęłam z siebie brudne rzeczy wrzucając je do kosza na brudy który stał tuż obok białej framugi drzwi i weszłam pod prysznic odkręcając gorącą wodę. Uwielbiałam ten moment najbardziej ze wszystkich, ponieważ wtedy moje ciało czuło się zrelaksowane i mogłam spokojnie pomyśleć co dalej. Co dalej ze mną będzie ? Jakoś nie wyobrażałam sobie tego wszystkiego. I co moja siostra z nim będzie ? Będziemy udawać dobrze ułożoną rodzinkę ? Może sobie jeszcze dzieciaka strzelą do kompletu ? To jest jakiś mało śmieszny żart. Cały czas myślałam że to mój Harry, że to dalej ten słodki nastolatek który skradł mi serce. W mojej głowie pojawił się wielki mętlik którego nie dało się załagodzić. Wyszłam z wanny sięgając po swój puchowy ręcznik po czym owinęłam się nim i stanęłam na śnieżno białych kafelkach przed lustrem tępo patrząc się w swoje odbicie.
- Suka – Mruknęłam pod nosem tak naprawdę sama do Siebie, w głębi duszy czułam żal do Julie. Ponieważ wiedziała jak bardzo ten chłopak zawrócił mi w głowie. Wiedziała co do niego czuję ponieważ wszystko jej opowiadałam. Nigdy jej tego nie wybaczę. Za bardzo mnie zraniła, nienawidziłam jej za to. Przymknęłam swe powieki jednocześnie zaciskając swe dłonie w pięści po chwili puściłam i z powrotem otworzyłam oczy osuszając swe ciało ręcznikiem. Nasmarowałam je jeszcze czekoladowym balsamem zakładając na siebie świeżą bieliznę oraz wyszykowany struj a włosy jak przedtem jedynie rozczesałam pozostawiając im samodzielny układ. Posprzątałam po sobie i opuściłam łazienkę porywając swój telefon oraz portfel i zbiegając na dół krzyknęłam „Wychodzę” i wybiegłam z domu zamykając za sobą drzwi. Nie chciało mi się na nich patrzeć. Zasrane gołąbeczki, rzygać mi się chciało jak pomyślałam sobie o nich. Przecież ona jest od niego o 7, a tak praktyczniej 8 lat starsza ponieważ już za dwa miesiące ma urodziny. Nie rozumiałam go, dlaczego z niego taki okropny babiarz ? Chciałabym to wiedzieć.
*
Po chwili znajdowałam się już w klubie do którego często chodziłam ze swoją paczką. Zasiadłam na wysokim krześle obszytym ciemną tapicerką gdzie, gdzie niegdzie widoczne były kremowe szwy. Lokal nie był przepełniony. Był praktycznie pusty więc to nawet lepiej, nie lubiłam tłumów. Gdy przeniosłam wzrok na barek ujrzałam równiutko poukładane butelki różnego rodzaju win, whiski i tym podobnych napojów.
- Czystą poproszę – Zamówiłam wlepiając swe tęczówki w wysokiego ciemnego mężczyznę.
- Proszę – Barman podsunął pod mój nos kieliszek z alkoholem ciągle mnie obserwując. Jednym ruchem przechyliłam kieliszek ku górze wlewając napój do swych ust tym samym wywołując nie lada zdziwienie u mężczyzny.
- Poproszę jeszcze raz – Oznajmiłam mu przesuwając naczynie w jego stronę. I tak mijał czas a z każdą minutą czułam się bardziej pijana. Dlaczego ja piję ? Przecież nigdy mi się to nie zdarzało. Może dlatego że mój karciany świat runął pozostawiając mnie w pułapce z której nie mogłam się wydostać. A gdy próbowałam… Zadawałam sobie ból. Raniłam się, tak to jest dobre określenie.
- Co taka piękna dziewczyna jak ty robi tu sama, w nocy ? – Rzucił całkowicie nieznany mi głos. Przeniosłam swój wzrok na osobę z której ust wydobyły się przed chwilę te słowa. Nie widziałam go za dobrze lecz wiedziałam że do miłych osób to on nie należy.
- Faceci to tchórze i egoiści – Mruknęłam w stronę mężczyzny przenosząc swój wzrok na poprzedni cel.
- Twoja opinia jest bardzo śmiała, możesz mi powiedzieć dlaczego ? – Nie miałam zamiaru mu odpowiadać. Ten człowiek był tak nachalny że gdyby nogi oraz wszystkie inne kończyny nie odmawiały mi współpracy pewnie strzeliłabym mu w pysk lecz w tej sytuacji nie mogłam nic zrobić. Uniosłam się z siedzenia i swym zachwianym krokiem ruszyłam w stronę wyjścia. Nagle poczułam szarpnięcie i znów ten głos.
- Odprowadzę Cię, przecież sama nie dojdziesz. – Powiedział otwierając drzwi i wyprowadzając mnie z lokalu, ruszyliśmy w drogę powrotną do mojego domu. W pewnym momencie skręciliśmy w jakąś wąziutką uliczkę a ten przyparł mnie swoim ciałem do ściany delikatnie zaciskając swoją dłoń na mojej szyi tym samym mnie przyduszając.
- Teraz grzecznie pójdziesz ze mną do mnie do domu koleżanko – Powiedział dość przerażającym głosem. To jasne że panikowałam lecz nie miałam innego wyjścia jak się poddać. Nie mogłam wykonać nawet jednego ruchu którym jakoś spróbowałabym się wyrwać. Totalna nicość, pustka, gniew, żal… To znów przez niego. To znów jego wina. Gdyby nie on nie byłoby mnie tu.
- Temu panu już podziękujemy – Z nikąd usłyszałam głos Harrego. Początkowo myślałam że to odbywa się w mojej głowie lecz później dostrzegłam jego zadającego cios prosto w twarz temu mężczyźnie. W końcu poczułam że mogę nabrać powietrza. Nie wiem dlaczego ale rzuciłam się chłopakowi w ramiona płacząc jak małe bezbronne dziecko. On tylko przytulił mnie mocno do siebie delikatnie gładząc moje ramię. Czułam się z nim jak w raju. Tak bezpiecznie, beztrosko… Prawdziwie. W końcu poczułam że żyję.
- Skąd się tu wziąłeś ?- Rzuciłam ostentacyjnie wstając i patrząc prosto w jego tęczówki. Zawirowania w mojej głowie ustąpiły co oznaczało że w końcu trzeźwieje. Pocieszyło mnie to ponieważ nie chciałam wyjść przy nim na jakąś alkoholiczkę.
- Znalazłem się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie.- Zażartował a na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech. - A tak poważnie szukałem Cię, wszyscy się o Ciebie martwią. – Dodał po chwili.
- Mama jest zła ? – Zapytałam lecz sama mogłam odpowiedzieć sobie na to pytanie.
- Oczywiście że nie, ona jest wściekła.
- Bardzo śmieszne – Dodałam mrużąc przy tym delikatnie swe powieki. Po chwili ruszyłam w stronę swojego domu.
- Może byś na mnie poczekała ? – Nie miałam zamiaru się nawet odwrócić. A to co się przed chwilą wydarzyło to była zwykła chwila słabości nic więcej. Po kilku minutach weszłam do domu ściągając swe ubłocone trampki i udając się do kuchni w celu napicia się soku.
- Możesz mi powiedzieć gdzieś ty do cholery była ? – Wydarła się mama która schodziła z góry
- U Amy, oglądałyśmy filmy – Odpowiedziałam krótko nalewając sobie soku.
- Piłaś – Oznajmiła mi przyglądając się moim tęczówkom które świeciły jak latarnie morskie nocą.
- Nie prawda, idę do siebie – Rzuciłam krótko biorąc ze sobą szklankę soku i kierując się ku górze. Gdy weszłam do pokoju ściągnęłam z siebie ubrania w zamian za to nakładając na siebie dużo za dużą męską koszulkę i tak ubrana powędrowałam do łóżka po czym siadłam i upiłam łyk soku wpatrując się bezcelowo w sufit. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
**
Budząc się rano szczerze nie spodziewałam się takiego widoku. Harry ? Siedzący na skraju mojego łóżka i wpatrujący się we mnie jak w obrazek. Przeraziłam się więc czym prędzej podniosłam się do pozycji siedzącej.
- Co ty robisz ? – Warknęłam przenosząc wzrok na chłopaka.
- Siedzę, nie widzisz ? – Mrukną pod nosem patrząc się na mnie głupim wzrokiem.
- Myślałam że stoisz. – Prychnęłam trzęsąc delikatnie głową. - A tak na serio ? – Dodałam.
- Idę dziś z Julią i chłopakami na Galę i pomyślałem sobie że może chcesz iść z nami ? – Zapyta niepewnie ciągle się na mnie patrząc. Szczerze mówiąc było to dość krępujące ponieważ on tak jakby „pożerał” mnie wzrokiem co przyprawiało mnie o niemiłe dreszcze.
- Ja ? Mam iść z tobą na jakąś imprezę czy galę ? Chyba sobie kpisz. Lepiej stąd wyjdź – Powiedziałam przybitym głosem spoglądając na swą pasiastą pościel.
- Daj mi się wytłumaczyć – Oznajmił wbijając we mnie swe błagalne tęczówki.
- Nie chce mi się Ciebie słuchać – Powiedziałam roztrzęsionym głosem. Znów chciało mi się płakać lecz błagałam Boga aby to teraz nie nastąpiło. Nie chciałam pokazać że jestem miękka. A tak się właśnie czułam.
- Dwie minuty, proszę –Uległam, kiwnęłam jedynie głową na znak że się zgadzam po czym wlepiłam wzrok w jego tęczówki. – Wiesz jaka jest sława. Obróci życie człowieka o 180 stopni zataczając błędne koło. Na początku jest super, wszystko cię interesuje chcesz ze wszystkiego korzystać. Jesteś podekscytowany gdy jakaś fanka do ciebie podejdzie prosząc cię o autograf, zdjęcie. Lecz później już jest tylko coraz gorzej, masz dużo znajomych przyjaciół .. owszem lecz nie tych prawdziwych, nie ty którzy martwią się o Ciebie gdy coś Ci się stanie. Masz przyjaciół ale tylko tych którzy chcą od Ciebie kasy i nic więcej. Twoja wytwórnia wymyśla o tobie nie stworzone rzeczy by tylko przyciągnąć większą publikę. Pomyliłem się tak naprawdę zawsze, od początku naszej znajomości coś do Ciebie czułem. Bałem się to wyznać. Lecz później poznałem twoją siostrę i trochę się porobiło. Zakochałem się ? Nie, nie sądzę bo gdy ujrzałem Cię gdy wchodzącą po schodach, wszystko wróciło i zdałem sobie sprawę z tego jakim jestem idiotą, zostawiając Cię tu samą. A tak naprawdę, kocham Cię jak wariat Emily – Chłopak zapał moją rękę lecz ja odruchowo ją odsunęłam. W mojej głowie znów powstało tornado myśli. Zupełnie nie wiedziałam co mam mu powiedzieć może „Oo Harry, ja też Cię kocham. Będziemy razem już do końca”. Tak z pewnością, po tym co mi zrobił i co aktualnie robił mojej siostrze powinnam go kopnąć w cztery litery i wyrzucić za drzwi. Ale podobało mi się to ponieważ ja również obdarzałam go dużym uczuciem. A Julia ? Zraniła mnie, więc nie interesowało mnie to co w tej chwili czuje. Chłopak nim się obejrzałam był tuż przy mnie. Swymi męskimi rękoma przysunął mój podbródek do siebie drugą ręką mnie obejmując a ja w końcu mogłam poczuć jego bliskość, mogłam swobodnie napawać się jego zapachem który był niesamowity. A gdy delikatnie musnął moje usta poczułam ulgę której nawet nie da się opisać. Czule wpił się w moje usta co po chwilę przysuwając się coraz bliżej. – Pragnę Cię – Wyszeptał przez pocałunek. Nie stawiałam oporów, może dlatego że w końcu po tak długim czasie go odzyskałam ? Lecz zdawałam sobie sprawę z tego że znów mu uległam tym samym uszczęśliwiając samą siebie. To było coś niesamowitego. Jego malinowe wargi pieściły moje a ręka gładziła plecy przedostając się pod koszulkę. Przechodziły mnie niekiedy przyjemne dreszcze które w końcu mi nie przeszkadzały. Zawiesiłam dłonie na jego szyi coraz zachłanniej go całując jednak w pewnej chwili znalazłam na tyle siły i oderwałam się od niego wybiegając z łóżka i stając po drugiej stronie pokoju. W końcu zdałam sobie sprawę co ja najlepszego zrobiłam.
-Wyjdź ! – Powiedziałam ręką wskazując na drzwi usadowione na przeciwnej ścianie.
- Wychodzimy o 19, przygotuj się – Powiedział bez żadnych emocji i wyszedł z pokoju zamykając za sobą drzwi. Co ja zrobiłam ? Chyba się załamie. Zsunęłam się po ścianie zasiadając na podłogę chowając przy tym twarz w rękach. Mimowolnie wypuściłam łzę, a za nią kolejną i kolejną. Tak bardzo chciałam być szczęśliwa. Dlaczego nie mogłam ? – Syknęłam pod nosem kwasząc minę i po chwili wstając. Podeszłam do szafy wybierając kreację na dzisiejszy wieczór. Była nią czarna sukienka z szerokimi ramiączkami przystrojona koronką oraz skórzanymi wstawkami. Do tego porwałam czarne botki potocznie zwane „litami” i udałam się w stronę łazienki gdzie wykonałam wszystkie podstawowe czynności. Założyłam jak zwykle czystą bieliznę a na to wsunęłam sukienkę. Na twarz nałożyłam delikatny makijaż, włosom pozwalając na swobodny układ. Na stopy ubrałam przyszykowane botki i tak wyszykowana opuściłam łazienkę kierując się do kuchni gdzie nalałam sobie soku i oparta o kuchenny blat wpatrywałam się tępo w okno które widniało naprzeciwko mnie. W pewnej chwili usłyszałam stukot obcasów i spoglądając na schody ujrzałam Julię, moją mamę oraz Harrego. Wszyscy już byli wyszykowani więc i ja odłożyłam szklankę udając się w stronę drzwi.
- Ładnie wyglądasz – Mruknęłam do siostry która wiedziała czym było spowodowane moje zachowanie.
- Em, daj sobie spokój – Usłyszałam głos matki która skarciła mnie swym wzrokiem.
- To nie ja zachowuję się jak rozkapryszone dziecko – Parsknęłam szybko opuszczając dom i udając się do auta które czekało już przed domem. Pierwszy wsiadł Harry później Julia, następnie mama a na końcu jak zwykle ja. Trzaskając drzwiami usiadłam wygodnie wbijając się w fotel i obserwując poustawiane w równych odległościach latarnie. W oddali można było ujrzeć przytulne restauracje czy też kawiarnie jak i cluby w które tętnią życiem. Całość uwydatniała bardzo przyjemną atmosferę. Nim się obejrzeliśmy byliśmy już na miejscu, krocząc po schodach do drzwi bankietowych których framuga mieniła się na wszystkie kolory złota. Po chwili staliśmy już w środku sącząc roznoszony przez kelnerów poncz.
- Jestem Liam, miło mi Cię poznać. – Mruknął tajemniczy głos wysuwając się zza mnie.
- Mi również miło Cię poznać, ja jestem Emily. Mam nadzieję że mnie pamiętasz. – Uśmiechnęłam się do chłopaka delikatnie ściskając jego dłoń w powitalnym geście.
- Jak mógłbym Cię nie pamiętać Em, to wszystko strasznie się potoczyło – Odpowiedział brunet spuszczając głowę w dół.
- Nie sądzę. Przecież jesteście teraz sławni, szczęśliwi. Gdyby nie to, że Harry poszedł do X – Factor’a prawdopodobnie nigdy byście się nie znali. Nie wspominając już o zespole. – Prychnęłam upijając kolejny łyk.
- To ty go tam wysłałaś, i to dzięki tobie jesteśmy zespołem Em. To ty zawsze będziesz naszym sercem – Payne uśmiechnął się przytulając mnie do siebie delikatnie. – Dlaczego to nie ty stoisz przy nim na tej gali ?
- Ponieważ mój. Boże co ja plotę … Ponieważ Harry jest z moją siostrą – Odpowiedziałam niepewnie unosząc brwi ku górze.
- Przecież on Ciebie najbardziej kocha, co on wyprawia ?
- Nie wiem. Nie chcę wiedzieć – Mruknęłam kwasząc swą minę. – A tak w ogóle, cały czas się nam przygląda.
- Bo jest zazdrosny o Ciebie. Patrz – Liam nie zważając na Harrego uśmiechnął się po czym pochylił się nade mną delikatnie muskając moje usta.
- Myślisz że on o jedno muśnięcie ust będzie zazdrosny ?
- Widocznie tak, bo właśnie wyszedł z miną po której można było stwierdzić że chce mnie rozerwać na małe kawałeczki. – Zażartował a ja nie czekając chwili dłużej również opuściłam bankiet żegnając się z Paynem. Oczywiście przed wyjściem poznałam jeszcze bardzo dużo nowych osób w tym resztę chłopców z 1D oraz samego Justina Biebera. Schodząc po schodach jeszcze nie wiedziałam jaki będzie mój cel. Zawsze kochałam błądzić uliczkami rozmyślając „Co by było gdyby”. No właśnie i co dalej ? Nie mogłam przestać myśleć o Stylesie. Niby go nienawidziłam, lecz gdy czułam jego oddech na moim ciele, całe zło ze mnie schodziło i pragnęłam wtedy tylko jego bliskości. Nie wiadomo skąd zaczął padać deszcz który wyrwał mnie z zamyśleń. Stałam tak przed domem loczka nie jednokrotnie zastanawiając się dlaczego moje nogi przyprowadziły mnie akurat tutaj. Może to jakieś przeznaczenie ? To bez sensu. Co ja sobie w ogóle wyobrażam. On nie skończy z Julią dla mnie. To jest nie możliwe. Podchodząc bliżej ciemnych dębowych drzwi na których zawieszona była złota tabliczka z wygrawerowanym nazwiskiem „Styles”, zapukałam odsuwając się dwa kroki do tyłu i czekając na jakąkolwiek reakcję. W końcu drzwi się otworzyły ujawniając przy tym zszokowanego bruneta. A z moich ust wypłynęły dość nietypowe słowa.
- Nigdy nie przestałam Cię kochać...
~~*~~
I jak się podoba ?
Ja szczerze mówiąc nie jestem w ogóle z siebie zadowolona.
Może to dlatego że nie lubię pisać wstępów, obiecuję że od następnej części będzie duuuużo ciekawiej.
To jak .. piszecie się ?
W komentarzach wyraźcie to co się wam nie podoba a ja postaram się to w sobie zmienić.
Kocham Was ! ♥
~ Amy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Genialnie piszesz dziewczyno !
OdpowiedzUsuńProszę zdradź nam co będzie dalej !
Lub dodaj szybciutko następną część :)
Masz talent do pisania takich opowiadań a szczególnie jeśli chodzi o 1D :D
OdpowiedzUsuńProszę dodaj następną część bo ja cały czas (choć byłam wcześniej z milion razy przed minutą) patrzę czy dodałaś następną część !
Te nieszczęsne przecinki. Rozumiem i na prawdę postaram się ich częściej używać, ale zawsze miałam i mam do teraz z nimi problem. Dziękuję pięknie za wszystkie miłe słowa oraz uwagi, jest to dla mnie bardzo ważne :**
OdpowiedzUsuńświetne, kiedy następna część ? <3
OdpowiedzUsuńkocham twoje opowiadanie !
OdpowiedzUsuńjest mega ♥
czekam na kolejną część !!
super piszesz :D
OdpowiedzUsuńz niecierpliwością czekam na następną część.:)
a właśnie kiedy może=na się jej spodziewać?
Dziękuję bardzo :* Dziś wieczór lub jutro będzie na 100%. Muszę jeszcze dokonać pewnych poprawek. :)
Usuńjakoś nie ma więc kiedy?
Usuń