poniedziałek, 4 marca 2013

Rozdział Piąty.




"Dlaczego ? Dlatego że bałam się zobaczyć zimne ciało mojej mamy."

Szczerze mówiąc nie wiedziałam, dlaczego taki jest.  Przecież, jeszcze przed chwilą. Skłonny był do spędzenia ze mną nocy, a teraz odpycha mnie swym oschłym tonem. Czuję się czasem przy nim jak zamknięta w klatce lalka. Ale o co chodzi z tymi urodzinami ? Tak, to fakt. Jutro są moje urodziny, mam nadzieję że będzie naprawdę cudownie. Czasem  chce wrócić do domu, zamknąć się w pokoju i spędzić tam resztę życia. Co mi przyszło uciekać? Chyba zrobiłam to zbyt pochopnie, gdyby nie Justin. Pewnie już byłoby po mnie, nie miałabym się gdzie podziać. Błądziłabym tymi zatłoczonymi uliczkami jak zwykle w poszukiwaniu, jakiegoś nieokreślonego celu. Czasem przerażało mnie moje życie, ono jest tak poukładane że mam ochotę je kompletnie rozwalić i zacząć od nowa. Budować swój świat. Cegła po cegle, wszystko po kolei. Bez zbędnych uczuć, chamskie, zimne, oschłe. Wolałabym być bezuczuciową suką. Kłamstwo które potocznie nazywane jest „miłością” ma nam chyba pokazać, jacy jesteśmy naiwni wierząc w to wszystko. Miłość od pierwszego wejrzenia ? No proszę was, większej bzdury chyba nie da się wymyślić. Podeszłam do kanapy na której, niedawno siedziałam z Justinem. Prawdę mówiąc, nie wiem co mam robić. Bieber gdzieś poszedł, a ja ? Błąkam się po jego domu, jak jakaś psychiczna. Usiadłam na niej i sama nie wiem kiedy, ponownie odcięłam się od rzeczywistości, przenosząc się w wyimaginowaną krainę marzeń. Czułam się w niej jak ryba w wodzie. Siedząc tak nawet nie wiem dokładnie kiedy, moje powieki stały się na tyle ciężkie że zasnęłam.

*
Obudziły mnie promienie słońca, dostające się w tym momencie do pokoju w którym przebywałam. Zaraz, zaraz .. Pokoju ? Przecież zasypiałam w salonie. Uniosłam się szybko na łokciach lustrując pomieszczenie. Zsunęłam swoje dość zgrabne nogi z łóżka po czym stając przeciągnęłam się na wszystkie strony świata. Podeszłam do drzwi naciskając na klamkę, po chwili byłam już w drodze na dół skąd unosiły się dwuznaczne odgłosy. Miałam jedynie nadzieję że nie będzie tam znów Malika. Ten chłopak zaczął działać mi na nerwy, naprawdę. Kiedyś go tak, lubiłam. A teraz ? Trzymajcie mnie. Gdy byłam już blisko kuchni, przysłuchałam się dokładnie czy nie ma tam innych osób po czym pewnym krokiem weszłam do kuchni.
- Baby, baby, baby ohohohhoh – Śpiewał Bieber, robiący naleśniki. Takiego widoku jeszcze nie widziałam, naprawdę. Dałabym sobie rękę uciąć za to, że on jest normalny. Dobrze że się z nikim o to nie zakładałam, bo nie miałabym już ręki.
- No ! Brawo, nie wiedziałam że masz taki wieki talent – Zaczęłam bić „brawo” cięgle się śmiejąc. Oparłam się o blat kuchenny który widniał naprzeciwko chłopaka.
- Przestań mi słodzić – Pokiwał jedynie głową, nakładając naleśniki na talerz.
- Dobrze, dobrze – Przymknęłam na chwilę powieki po czym kontynuowałam – Co na śniadanie ? – Uśmiechnęłam się subtelnie, śledząc każdy ruch chłopaka.
- Naleśniki z czekoladą – Chłopak powiedział podsuwając mi pod nos, jedną porcję – Smacznego, kochanie – Dodał po chwili a ja oblałam się rumieńcem. Byłam bardzo mało, odporna na tak przesłodzone zwroty.
- Dziękuję – Kiwnęłam głową, biorąc talerzyk i zasiadając na jednym z barowych krzeseł umieszczonych przy wysokim stole, wzięłam kęs przysmaku.
- Mmmmmmmmm – Przeciągając spoglądałam ciągle na blondyna, który uśmiechał się słodko.
- No wiesz, jestem mistrzem w kuchni. – Puścił mi perskie oczko, na co ja jedynie ugryzłam następny kęs naleśnika.
- Ja jestem mistrzem we wszystkim – Dodałam kończąc śniadanie i wstając od stołu.
- Jesteś tego, taka pewna ? – Zapytał podchodząc bardzo blisko mnie.
- Jak niczego innego – Dodałam przełykając kęs.
- No, nie wiem co teraz z tobą zrobić – Bieber zaplótł ręce na mojej talii coraz bardziej przysuwając swoją twarz do mojej. Po chwili nasze spojrzenia się spotkały, to mnie już męczyło. Gdy tak patrzył miałam, gorącą ochotę się na niego rzucić. Przygryzłam mimowolnie dolną wargę, czując delikatne muśnięcie kącika moich ust.
- Czekoladka – Uzasadnił Justin, biorąc mój talerzyk i położył go na blacie. – Dokładka ? – Szepnął cicho, cięgle na mnie spoglądając. „W co on gra ?” – Wymamrotałam pod nosem kierując się ku wyjściu z kuchni. No fakt, dziś moje urodziny. To stąd ten humorek.
- Idę się przebrać – Również szepnęłam kierując się po schodach na górę, gdzie zamknęłam się w łazience. Podeszłam do lustra biorąc głęboki wdech, tym samym zauważając że faktycznie mam pełno czekolady w kącikach swoich ust. Co za idiotka ze mnie, nawet jeść nie umiem. Przemyłam twarz, uczesałam włosy i udałam się do mojej torby do której spakowałam kilka swoich ciuchów. Po chwili wyciągnęłam z niej jasnego koloru jeansowe rurki, luźną, czarną, prześwitującą koszulkę na ramiączkach i kosmetyki którymi przyozdobiłam swoją twarz. Przebrałam się w przygotowany strój i chowając resztę moich rzeczy powrotem do torby wyszłam z łazienki i już po chwili siedziałam na kanapie w salonie, przeglądając jakąś beznadzieją gazetę. Nagle po całym domu, rozniósł się dźwięk dzwonka a Justin czym prędzej otworzył drzwi. Przez chwilę szeptał z kimś przy drzwiach, wiedziałam że coś kombinuje ale nie podejrzewałam go o coś tak złośliwego. Po chwili moim oczom ukazała się dobrze, mi znana sylwetka wysokiego mężczyzny.
- Harry ? – Szepnęłam. – Co ty tu robisz ? – Po chwili dodałam.
- Szukałem Cię, już przez chwilę traciłem nadzieję że kiedykolwiek Cię znajdę – Rzucił podbiegając do mnie szybko.
- Nie chcę Cię znać – Wstałam nerwowo przygryzając dolną wargę.
- Kocham Cię Emily – Wyszeptał brunet.
- Ale przecież, będziesz miał dziecko z – Zabrałam głęboki wdech po czym przeniosłam wzrok na Stylesa – Z Julią – Dokończyłam krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Nie, to nie moje dziecko – Parsknął – My nawet nie uprawialiśmy seksu, więc nie wiem skąd jej przyszedł do głowy taki pomysł – Dodał po chwili siadając na kanapie.
- Jak to ? – Zmarszczyłam brwi siadając na fotelu naprzeciwko niego.
- Tak, po prostu. Chyba zrobiła z siebie największą idiotkę pod słońcem, albo po prostu powiedziała to bo chciała żeby Ciebie to zabolało – Westchnął – I udało jej się.
- Z wami koniec ? – Dopytywałam .
- Definitywny – Mruknął loczek przesyłając mi smutne spojrzenie. – Proszę Cię wybacz mi, przecież nic takiego nie zrobiłem. – Kontynuował.
- Nie wiem czy kiedykolwiek będę w stanie Ci zaufać – Szepnęłam wstając, a zaraz potem moja ręka się uniosła a palcem wskazałam na drzwi. – Wyjdź, proszę – Z moich oczu popłynęły łzy.
- Emily, daj mi szansę.
- Na co ?! Na ponowne, zranienie mnie !? – Wrzasnęłam wyrzucając z siebie całe zło. – Lepiej sobie idź zrobić jeszcze jedno dziecko, idioto – Parsknęłam odwracając się w stronę okna. Zacisnęłam wargi ukazując jedynie wąską malinową linię po czym uwolniłam z siebie powietrze. Nagle poczułam czyjeś ręce na swojej talii. Wiedziałam że to co powiedziałam, nie było na miejscu, nie powinnam go osądzać bo przecież nic nie zrobił, czułam się jak kompletna kretynka. Nie jestem najważniejszą osobą na świecie i nikt nie musi koło mnie skakać, trzeba sobie to w końcu uświadomić. Może jemu naprawdę ma nie zależy ? - Przepraszam  - Wyszeptałam, obcierając łzy.
- Nie masz za co kochanie – Szepnął wtulając mnie w siebie jeszcze mocniej. W końcu usiedliśmy wtuleni w siebie lecz tą jakże piękną chwilę przerwał nam znajomy głos Justina.
- Nie chciałbym wam przerywać ale musimy się zbierać- Mrukną Bieber, uśmiechając się cwaniacko.
- Musimy ? – Spytałam, delikatnie unosząc swój wzrok na jego twarz.
- Musimy – Wtrącił Styles i już po chwili stał obok Biebera.
- No dobrze – Parsknęłam, udając się do drzwi, gdzie przed wyjściem założyłam jeszcze swe czarne baletki.
- No to chodźmy – Wtrącił Bieber zabierając ze sobą dość sporą torbę treningową. Ruszyliśmy za nim a po chwili siedzieliśmy już w samochodzie, kogo ? Oczywiście że Malika. Jechaliśmy a mój wzrok wędrował chyba po każdej możliwej rzeczy która miała miejsce w tym samochodzie. Moją uwagę przykuła mina Zayna oraz Justina którzy byli spięci, podenerwowani. Nie wiedziałam o co chodzi, z jednej strony się bałam. A z drugiej wiedziałam, że mam w Okół siebie osoby które mnie obronią. Jechaliśmy w całkowitej ciszy aż dojechaliśmy pod jakiś club. Wysiedliśmy z samochodu a ja odruchowo spojrzałam na telefon. Jezu, już 17 . Jak ten czas szybko leci, czuję się jakbym przed chwilą wstała. Weszliśmy do środka a ze wszystkich zakątków sali wyskoczyli ludzie krzycząc „NIESPODZIANKA”. Do moich oczu momentalnie napłynęły łzy, widząc jak kochanych mam przyjaciół. Była tam Danielle, Eleanor, Louis, Niall, Liam i oczywiście Justin, Harry i Zayn oraz inne osoby których nie znam. Nie przeszkadzało mi to, w końcu więcej osób lepsza impreza. Brakowało mi tu tylko Julii i mojej mamy.
- Wszystkiego Najlepszego Em ! – Szepnął Niall, przytulając mnie z całych sił.
- Oh taak ! I uśmiechu, słońce – Wtrącił Liam z Louisem podążając w moją stronę.
- Szczęścia i miłości – Dodały dziewczyny, również mnie przytulając.
- Żebyś zawsze, miała tak wspaniałych przyjaciół jak my ! – Rzucił Justin, składając czułego całusa na mym czole.
- I była taka piękna ! – Powiedział Zayn swym jakże zniewalającym głosem, może był denerwujący. Ale miałam maksymalną słabość do… do niego.
- Wiesz że Cię kocham – Wymruczał Harry, całując mnie w policzek. Przez chwile, stałam jak wbita. Miałam tak cudownych znajomych, przyjaciół. Miałam tak cudowną rodzinę. Nie wyobrażam sobie, bez nich życia. Są dla mnie wszystkim czego potrzebuję. Codziennie dziękuję bogu że ich mam.
- Dziękuję, nie wiem co mam powiedzieć. Dziękuję wam z całego serca. – Powiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy. – Dziękuję tobie Niallerku, Louisie, Liaśu, Zaynie, Justinku, Haroldzie, Eleanor, Danielle – Wypowiadając ich imiona, wskazywałam po kolei na moich towarzyszy. A moje oczy ponownie się zwilżyły – Ale kogoś mi tu brakuje – Dodałam po chwili. – Gdzie moja mama, Justin ?
- Już po nią jedziemy z Zaynem – Powiedział kierując się do drzwi. – Chodź stary. – Rzucił do Zayna i wyszli znikając za przyciemnianymi drzwiami.


*Oczami Justina*

- Kurwa, ciekawe jak my to teraz zrobimy – Spojrzałem na Zayna który szedł ze spuszczoną głową.
- Nie wiem, ale w jej oczach widziałem coś, czego nigdy nie chciałem zobaczyć u żadnej dziewczyny – Mruknął wsiadając za kierownicę swojego lamborghini.
- Musimy ją załatwić, im prędzej tym lepiej – Szepnąłem odpalając papierosa i zaciągając się dymem.
- Wiem, tyle to każdy wie.
- Dobra, jedź i nie wkurwiaj mnie – Powiedziałem wypuszczając z siebie dym. Jechaliśmy tak dość sporo czasu. Nie wyobrażałem sobie tego, a jednak. Za chwilę miałem zabić człowieka. I wszystko powróciło. Dlaczego przestałem śpiewać  ? Dlatego że już kiedyś to zrobiłem, kiedyś już zabiłem człowieka. Był to jakiś przygłupi reporter który zamieniał moje życie w koszmar. Czułem się jak więzień we własnym domu. On był wszędzie, chodził za mną, groził, atakował. Chciał mnie wielokrotnie pozbawić życia. Lecz gdy już kolejny raz próbował to zrobić, nie wytrzymałem. Również go zaatakowałem. Zabiłem, nawet nie wiem jak. Nie wiem dlaczego, nie wiem czemu to zrobiłem. Ale do teraz mam to na sumieniu, mimo tego że on był złym człowiekiem. Do końca życia będę się bił z myślami „Co by było gdyby”. Po chwili już ostatni raz się zaciągnąłem i gasząc papierosa wyrzuciłem go przez okno.
- Jesteśmy – Warknął Zayn, widać było że go to denerwuje.
- Widzę – Parsknąłem wysiadając z samochodu. Wziąłem broń i schowałem z tyłu za spodnie po czym ruszyłem w kierunku, drzwi do domu Em. – Chodź – Dodałem po chwili unosząc delikatnie rękę ku górze. Zayn podążał ostrożnie za mną, gdy byliśmy już blisko drzwi usłyszałem głośny strzał. Tak, jakby ktoś kogoś postrzelił. Przerażała mnie myśl co mogę za chwilę zobaczyć. Pierwszy raz się bałem.
- Co to kurwa, było ? – Zayn wydarł się szarpiąc tym samym drzwi i wślizgując się do środka. Postąpiłem podobnie, szliśmy ostrożnie korytarzem, rozglądając się na wszystkie możliwe strony. Doszliśmy do salonu i ujrzeliśmy Julię pochyloną nad mamą Em. Ale ona się nie ruszała. Wchodząc dalej ujrzałem kałużę krwi w której było zatopione ciało Elizabeth. Julia ją zabiła ? Co za suka. Moje mięśnie naprężyły się jeszcze bardziej, szczęka przybrała charakterystyczny wyraz a ręce zacisnęły się w pięści.
- Co ty tu odpierdalasz ? – Wrzasnąłem, a dziewczyna gwałtownie się odwróciła, chyba nie była przygotowana że ktoś ją na tym nakryje. Z moich oczu biło piorunami.
- A co mam robić, bawię się – Prychnęła z cwaniackim uśmieszkiem.
- Nie masz serca. – Warknął Zayn – Dlaczego ją zabiłaś ? – Dodał po chwili z miną mordercy.
- Bo mi się tak podobało, nie pasowała mi tu więc odesłałam ją tam – Wskazała na sufit lecz tak naprawdę chodziło jej o niebo.
- Ty jesteś chora kobieto, nie zasługujesz żeby żyć ! Jesteś przebiegłą suką która nie ma za grosz uczuć – Mój oddech się przyśpieszył a moja klatka piersiowa zaczęła się nieregularnie ruszać.
- Kochanie, bo ci żyłka pęknie – Rzuciła z ironią.
- Suka – Warknąłem wyciągając broń z tylniej kieszeni spodni.
- To tak się bawimy ? – Dopytała po czym wzięła swoją broń i nie czekając na nic strzeliła a wystrzelony nabój, szarpnął moją ręką z taką siłą że przewróciłem się na ziemię. Dziewczyna w tym czasie szybko wybiegła z domu zatrzaskując za sobą drzwi.
- No co się kurwa patrzysz ?! Biegnij za nią – Mruknąłem w stronę Zayna który stał i patrzył się na mnie tępo.
- Dogonię ją, masz rację – Prychnął podbiegając do mamy Em.
- Żyje ? – Wydukałem z przerażeniem.
- Nie – Szepnął, tak jakby nie chciał jej obudzić. Lecz ona już nie żyła, jak ja to powiem Emily ? Jak, no jak ? „Em widziałem jak zabijają twoją mamę, przepraszam ale nie mogłem pomóc”. Jestem beznadziejny. To wszystko jest beznadziejne.
- Muszę zadzwonić do Emily – Mruknąłem wyciągając z kieszeni telefon.
- Myślisz że to dobry pomysł ?
- Nie, zostawmy ją tu i niech ona ją sama znajdzie – Powiedziałem z ironią wybierając numer i przykładając słuchawkę do ucha.
- Tak ? – Krzyknęła Em, w tle było słychać jedynie głośną muzykę.
- Słuchaj – Przełknąłem głośno ślinę – Twoja mama nie żyje – Szepnąłem po chwili.
- Co ? W ogóle Cię nie słyszę – Mruknęła już ciszej.
- Twoja mama nie żyje – Powiedziałem uniesionym głosem.
- Co ? Nie żartuj sobie okej ? Bierz ją i przyjeżdżajcie szybko.
- Emily, ja wcale nie żartuję. – Burknąłem ze łzami w oczach.
- Nie, to .. to nie może być prawda – Zaczęła się jąkać. Wiedziałem że w tym momencie dzieje się z nią coś złego.

* Oczami Emily*
- Kłamiesz ! Dlaczego kłamiesz ? ! – Krzyczałam tym samym dławiąc się łzami.
- Nie kłamię – Powiedział stanowczo
- Nienawidzę Cię !  – Parsknęłam i rozłączyłam się po czym zaczęłam szybko kierować się ku wyjściu. Brnęłam przez tłumy tańczących ludzi a po moich policzka łzy spływały jednym cięgiem. Było mi duszno, tak cholernie duszno. Moja głowa pulsowała z każdą sekundą coraz mocniej i mocniej. Czułam się jakby mój świat się zawalił, moja mama zmarała ? To musiała być jakaś pomyłka. Może pomylił domy ? Ale przecież on wczoraj rozmawiał z Zaynem że muszą kogoś załatwić. Oni ją zabili ? Niee, nie możliwe. Przecież oni tacy nie są, a może jednak oni ? Nienawidzę go, mówił że zawsze mogę na niego liczyć a tym czasem odsyła moją mamę na drugi świat ? Ten człowiek nie ma serca, on jest nikim. W końcu dobiegłam do wyjścia w tym samym czasie ujrzałam że Styles biegnie za mną. Nie czekając na niego wyrwałam się z tego przepełnionego miejsca ciągle dławiąc się łzami. Nie mogłam już wytrzymać, chciałam się po prostu do niej przytulić. Tak jak zwykle gdy miałam problem, ona zawsze mnie wysłuchała i pomogła. Wbiegłam za budynek po czym zsunęłam się po ścianie na dół siadając na zimnej trawie, głęboko oddychając. Nie to nie prawda. Biłam się z myślami. Bałam się iść do domu. Dlaczego ? Dlatego że bałam się zobaczyć zimne ciało mojej mamy. Zamieniłam z nią ostatnimi dniami tylko kilka słów, widziałam ją zaledwie dwa razy. Przetarłam nadgarstkami swe oczy a w tym samym czasie ktoś z całych sił szarpnął mnie za nadgarstek zakrywając mi oczy. Jedyne co jeszcze usłyszałam to słowa zbliżającego się Harrego, a później .. Nic, ciemność. Bałam się ale, nie chciałam się bronić. Nawet już nie płakałam. Czułam się całkowicie bezsilna, pusta, pozbawiona uczuć. W końcu ktoś wrzucił mnie do samochodu odsłonił oczy. Po chwili ujrzałam Julię z dwoma dobrze, bardzo dobrze zbudowanymi mężczyznami.
- O co chodzi – Krzyknęłam tym samy zostając skarcona nożem w brzuch. Ten bul przeszywał mnie od środka. Chciałam krzyczeć, chodź nie miałam na to zupełnie siły. Czułam się jakbym łamała sobie po kolei wszystkie kości. Ten ból jest nie do opisania. Zacisnęłam powieki po czym zagryzłam dolną wargę z całych sił tym samym ją przegryzając, skarciłam się w duchu lecz nie miałam zamiaru otwierać oczu. Ten ból kumulował się w moim brzuchu, czułam tryskającą krew która wpijała się w moją czarną koszulkę. Harry, proszę przyjdź tu. Po kilku minutach poczułam że samochód rusza, chcę umrzeć. Proszę, zabijcie mnie.
- Teraz zobaczysz co to znaczy cierpieć, suko – Warknęła Julia, tak Julia, zawsze poznam ten głos, ale kim ona jest i co zrobiła z moją siostrą.


~~*~~

To jest już piąta część.
Tak wiem że się pośpieszyłam, ale stwierdziłam że raz mogę dodać trochę szybciej.
Dziękuję wam, za wejścia na stronę.
To dla mnie bardzo ważne !
Proszę, zostawiajcie za sobą komentarze !! Ponieważ, nie chcę pisać tego tylko dla siebie. Chę to pisać dla was ! Więc zostawcie za sobą, opinię, wskazówkę, przyjmę nawet onstruktywną krytykę i postaram się poprawić. TO DAJE WIELKIEGO KOPA ! BO WIEM, ŻE NIE JESTEM TU SAMA :)))


KOCHAM WAS ♥

~ Amy.

20 komentarzy:

  1. Jezu, dziewczyno powalasz! To opowiadanie jest nie dość że genialne, to jeszcze niesamowicie napisane. Myślę, że jeżeli dalej będzie Ci się tak kręcić akcja, jesteś w stanie odnieść taki sukces. Jak autorka, wszystkim znanego Dangera. Jest super, i na prawdę nie mogę się doczekać następnej częśći. Ale kim jest ta Julia? Jest taką okropną, siostrą? Nie sądze, myślę że wplątałaś w to coś głębszego. Jesteś boska i będę z pewnością każdemu polecać twojego bloga. Dzięki bogu, że zauważyłam twój tweet. Będę tu wchodzić, regularnie i proszę ! Dodaj szybko następną część ♥ To dopiero 5 rozdział, a ten blog już stał się jednym z moich ulubionych. Pozdrawiam, Anasza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te słowa znaczą dla mnie bardzo dużo. Dziękuję Ci z całego serca. ♥ Oczywićie postaram się nie zawieść :)

      Usuń
    2. Nie rozumiem, gdzie wy tu widzicie podobieństwo do Danger'a... Przecież obydwa opowiadania bardzo się od siebie różnią. Poza tym wątpię, żeby polskie opowiadanie osiągnęło taki sukces jak opowiadanie pisane po angielsku i tłumaczone na inne języki. Ale co tu dużo gadać... Twoje opowiadanie też jest nawet ciekawe i życzę Ci tego, żebyś osiągnęła chociaż w połowie taki sukces jaki osiągnęła autorka Danger'a.

      Usuń
    3. Nie wierzę że osiągnę jakikolwiek sukces. Piszę opowiadanie tak po prostu, ponieważ mam takie zainteresowanie. Lubię czasem oderwać się od realnego świata i przenieść się w jakąś wymyśloną historię :) Ale bardzo dziękuję, to dla mnie wiele znaczy . :*

      Usuń
  2. Nie spodziewałam się tego, cholera! Udało Ci się mnie zszokować i wkręcić w Twoje opowiadanie! Liczę na to, że kolejny rozdział pojawi się równie szybko co ten! W mojej głowie pojawia wiele się scenariuszy dot. Julii i chłopaków, ciekawe czy faktycznie "Julia" jeśli tą Julią jest odpowie za to co zrobiła czy może też chłopacy będą mieli problemy aaa! Nie mogę się po prostu doczekać!
    Pozdrawiam
    Lina!

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawy i za razem zaskakujący nie spodziewałam się takiego,końca kiedy next?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinien się pojawić z piątku na sobotę. Nie jestem pewna. Ale bardzo dziękuję ! :))

      Usuń
  4. Twoje opowiadanie jest genialne ! To chyba najbardziej oryginalne dzieło jakie czytałam :) Pisz szybko następny rozdział . Czekam w napięciu . x
    +obs :3
    Vicky2833

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne, świetne, świetne!
    jedyne uwagi, to przecinki czasami w nieodpowiednich miejscach.
    ale i tak zajebiście! ♥
    czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ogólnie opowiadanie nawet ciekawe.. Ale mam kilka uwag.
    Po pierwsze - błędy językowe (rzadkie, ale są), czasami przecinki nie w tych miejscach co trzeba, gdzie nie gdzie pomylone litery. Zwracaj większą uwagę na takie malutkie błędy, bo to na prawdę odstrasza od czytania. ;)
    Po drugie - nie mam pojęcia, czy to Twój styl pisania, czy czcionka, czy po prostu rozdziały są tak masakrycznie długie, ale strasznie długo i ciężko się czyta. Na prawdę sporo się namęczyłam, żeby przeczytać całe, bo do tego dochodziła jeszcze moja wada wzroku, co równa się bolącym oczom.
    Po trzecie - szybko toczy się akcja. Czasami gdzieś zgubiłam linijkę tekstu a za chwilę już nie wiedziałam o co chodzi w zdarzeniach.
    Prócz tego masz fajny pomysł na to opowiadanie. Do tego wprowadziłaś do niego i Justin'a i 1D, więc za to masz kolejnego plusa.

    Oho.. Ale się rozpisałam. Kończę mój komentarz. Pisz dalej, pisz. :)

    @HarrotB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uwagi. Postaram się dostosować i zadbam o to by akcja toczyła się wolniej :) Pozdrawiam :*

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochanie, to ty sobie kup słownik. I jak ci się coś nie podoba to nie komentuj. Przyjmuję konstruktywną krytykę, a nie jakieś dziecinne wyzywanie. Dziękuję, Dobranoc.

      Usuń
  8. Ja wiem, że spam jest zły, ale czytelnicy sami się nie znajdą, bez jakiejkolwiek promocji.
    Chciałabym serdecznie zaprosić do przeczytania mojego pierwszego opowiadania o One Direction.
    http://our-tumbler-of-tea.blogspot.com/

    Pozdrawiam(i bardzo przepraszam za spam), M.

    OdpowiedzUsuń
  9. Boże dziewczyno , jestem Ci niesamowicie wdzięczna że napisałaś do mnie na TT reklamując swojego bloga. Trafiłaś w mój gust z tym opowiadaniem ponieważ umieściłaś w nim Justina i 1D, jest wątek miłosny oraz zabójstwa. Takie coś mi się naprawdę podoba i możesz być pewna że będę stałą czytelniczką. Uwielbiam twój styl pisma, pojawiają się nieliczne błędy ale mi osobiście to nie przeszkadza. Wydaje się że wiesz jak to opowiadanie napisać od początku do końca ale chyba tak nie jest prawda.? No cóż szczerze kocham twoje opowiadanie :)

    Mam również dwa pytania :)

    1.Mogłabyś informować mnie o nowych rozdziałach.? Mój Twitter : @Weraa_99

    2.Czy rozdziały pojawiają się regularnie czy raczej wtedy kiedy napiszesz to dodajesz.? Jeśli pojawiają się regularnie mogę wiedzieć kiedy.? :)

    Zapraszam również na moje 2 blogi które pojawią się gdy wejdziesz na mój profil :)

    Pozdrawiam i życzę weny xoxo ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Prawda jest taka , że przez ostatnią godzinę czytałam twoje opowiadanie i mówię, że jest genialne. Pisz dalej dziewczyno i informuj mnie o następnych rozdziałach :D @SweetCookie233

    OdpowiedzUsuń
  11. no ładnie myślałam że to kolejne opowiadanie a tu kryminał, brawo dla Ciebie! ciekawe i wciągające O.o @light_of_my

    OdpowiedzUsuń
  12. super! :3 zapraszam do mnie ---> niemownic-kochasietylkoraz.blogspot.com :) @Project_Potejto

    OdpowiedzUsuń
  13. wow jaki emocjonujący zwrot akcji. Już nie mogę doczekać się nn. Mogłabyś mnie informować @bieberrswaaag ? <3

    OdpowiedzUsuń
  14. super czekam na następny !!

    OdpowiedzUsuń