"Justin, sęk w tym, że ja go wciąż kocham .."
- Jasne – Skinąwszy głową wskazałam, na miejsce naprzeciwko siebie, na którym chwilę potem zasiadł.
- Co ty tu robisz ? – Spytał takim jakby, zdziwionym głosem a jego oczy, przepełnione były smutkiem.
- To chyba ja powinnam Cię spytać o to samo – Wywróciłam oczami, ignorując jego poprzednie pytanie.
- Dlaczego ? – Spytał tym samym ponownie, wyrywając mnie ze swoich przemyśleń.
- Ponieważ, ty ? Tutaj ? – Uniosłam brwi ku górze, wlepiając w jego swe tęczówki.
- Przecież już dawno przestałem koncertować, teraz czasem jakaś fanka podbiegnie zrobić sobie zdjęcie. Ale jestem normalnym człowiekiem – Parsknął, chyba go uraziłam tym pytaniem. To nie było w tym momencie najważniejsze.
- Przepraszam – Wyszeptałam, a z moich oczu mimowolnie popłynęły łzy.
- Co się dzieje ? Dlaczego jesteś taka ? – Wbił we mnie swe rażąco piękne oczy, a w moim żołądku aż świdrowało. Po chwili, położył rękę na moim kolanie, delikatnie je gładząc.
- Uciekłam z domu. Nie miałam już siły, tam zostać – Wydukałam przez łzy, które spływały po moich policzkach jak strumyki wody w górach.
- Hej ! Nie płacz, będzie dobrze. Zatrzymasz się u mnie, wszystko sobie przemyślisz. – Wstał i usiadł obok mnie tym samym wtulając mnie w swój tors. Czułam się przy nim tak bezpieczna, że nawet nie wiem kiedy, zasnęłam.
*
Obudził mnie głośny trzask i zatrzymujący się, w mgnieniu oka pociąg. Uniosłam się szybko, ku górze a moim oczom ujawił się Kanadyjczyk. Przez długą chwilę nie wiedziałam, co się wokół mnie dzieje, lecz szybko zorientowałam się że to właśnie na tej stacji wysiadamy. Potrząsnęłam delikatnie głową i przeniosłam wzrok powrotem na Biebera który ubierał swoją bluzę, którą między innymi ja byłam przed chwilą przykryta.
- Jesteśmy już ? – Zapytałam i uniosłam się z miękkiego siedzenia, biorąc do ręki swój plecak.
- Tak – Chłopak jedynie skinął głową, prowadząc mnie do wyjścia. Już po chwili szliśmy przez długą zaludnioną ulicę, nie powiem że czułam się jakoś specjalnie, mogąc spacerować z samym Justinem po ulicach. Czułam się wręcz, koszmarnie. Ja taka nieogarnięta, włosy powywracane w każdą stronę. A o popuchniętych oczach nie wspomnę, a on ? Jak zwykle perfekcyjny. Doprowadzało mnie to czasem, do szału.
- Jak ty to robisz ? – Burknęłam pod nosem, spoglądając na jego włosy kątem oka.
- Ale co robie ? – Objął mnie jedną ręką od tyłu, po czym ruszyliśmy przez pasy, prosto do jego samochodu.
– To że zawsze tak perfekcyjnie, wyglądasz – Parsknęłam uśmiechając się lekko.
- Taki już mój urok – Przeczesał dłonią swoje włosy, uśmiechając się słodko. - O nie. – Kontynuował, a na jego twarzy nie można było już znaleźć grama uśmiechu.
- Co się stało ? – Uniosłam brwi ku górze, spoglądając w wypatrywane przez jego miejsce.
- Paparazzi, znów będzie pełno plotek – Zmarszczył czoło, posyłając mi nie należące do zbytnio sympatycznych spojrzeń.
- „Tak, tak jestem normalnym chłopakiem, który nawet nie może przejść, przez ulicę bez sterty zdjęć „ – Ujęłam te słowa w taki jakby cudzysłów, przez chwilę przedrzeźniając jego głos. Lecz po chwili oprzytomniałam - Przecież, jak oni zrobią nam zdjęcie to. Harry się dowie, gdzie jestem. – Spojrzałam na niego z przerażoną miną .
- Nie bój się, załóż moją bluzę – Chłopak zdjął bluzę, wręczając mi ją. Szybko narzuciłam kaptur na głowę, podążając za blondynem do samochodu. Kilka minut później, siedziałam już bezpieczna z tyłu samochodu, który miał przyciemniane szyby. Zdjęłam kaptur i spojrzałam do przodu. To co zobaczyła, naprawdę mną wstrząsnęło. Czyżby Justin robił, wszystko na złość ? Co za, chłopak. Myślałam że go po prostu rozszarpię na małe kawałeczki, a ten. Uśmiechnął się do mnie cwaniacko, odwracając głowę.
- Em ? Ty żyjesz ? Wszyscy się o Ciebie martwią – Usłyszałam donośny głos mulata, który zepsuł wszystko, o czym starałam się zapomnieć w pociągu.
- Tak żyję, i mam się dobrze. Widzisz ? – Odruchowo uszczypnęłam swój policzek, czego po krótkiej chwili bardzo pożałowałam.
- Harry, się martwi – Dodał, już ciszej i ruszył z miejsca kierując się. Szczerze ? To nawet nie wiedziałam gdzie się kierował.
- Nie interesuje mnie to, i nie rozmawiajmy o nim. Ponieważ ja, nie mam zamiaru wysłuchiwać. Jak im się, cudownie mieszka z Julką. – Warknęłam, krzyżując swe ręce na klatce piersiowej, oraz mimowolnie przygryzając wargę.
-Dobrze, spokojnie. Chociaż w ogóle Cię, nie rozumiem – Parsknął Malik.
- Czego nie rozumiesz ? – Dodałam, spoglądając na Justina który z wielkim, zaciekawieniem przyglądał się nam. – A ty, może też byś coś powiedział ? – Przesłałam groźne spojrzenie Bieberowi który w tej samej chwili mnie lustrował.
- Nie ważne – Mruknął Zayn. Wiedziałam że to jest spowodowane, wzrokiem który Justin na nim „zawiesił”. Przez całą drogę jechaliśmy w ciszy. W końcu, zaparkowaliśmy w ogromnym garażu, wypełnionym przeróżnymi drobnymi oraz większymi rzeczami. Można było tam dostrzec, jeszcze kilka innych „wypasionych” samochodów, które z pewnością nie były tanie. Justin podszedł do drzwi, a ja zrobiła to samo, chłopak wstukiwał na klamce, jakiś kod. Po chwili drzwi się otworzyły, ukazując piękny, przestronny dom no i oczywiście znów te, pieniądze bez nich to chyba by nie umieli żyć.
- Robi niesamowite wrażenie – Rzuciłam wchodząc do środka.
- Dziękuję – Burknął Bieber z wielkim uśmiechem na twarzy. Pobrnęłam szybko do salonu, przyznaję trochę zeszło mi na dotarciu tam, ponieważ ten dom nie należał do „łatwych”.
- Zayn, wpadnij jutro i nie mów nic, Harremu – Usłyszałam słowa Biebera, które skierował do Malika. Kilka sekund później, usłyszałam zamykanie drzwi i odjeżdżający ciemnego koloru, samochód. W oddali widniała sylwetka Justina niosącego, dwie gorące herbaty.
- Dziękuję – Wzięłam od chłopaka, gorący kubek po czym poklepałam miejsce obok siebie.
- Więc, powiedz mi. O co chodzi ? – Dopytywał.
- Nie ważne – Machnęłam lekceważąco ręką
- Powiedz mi – Zażądał, nie miałam co urywać, więc po prostu zdecydowałam się wyznać mu prawdę.
- No.. To było taak. – Przełknęłam głośno ślinę – Harrego znałam jeszcze bardzo długo, przed X – Factorem. Na początku przyjaźniliśmy się, lecz z każdym dniem zbliżaliśmy się do siebie coraz bliżej. Co mówiło samo za siebie. Byłam z nim bardzo szczęśliwa, no ale jak to w życiu jest. Szczęście odchodzi szybciej niż przychodzi. – Westchnęłam kontynuując. – Miał wielki talent, co ja mówię. Dalej ma. Kazałam mu iść do Factora, na co początkowo nie chciał się zgodzić lecz pod wpływem moich błagań, zgodził się. No i jak to w „sławie” bywa. Wciągnęło go wszystko, maksymalnie. To nie był już ten Harry, w którym się zakochałam. To był Harry, lecz kompletnie wyprany ze zdrowego rozsądku. Zostawił mnie, i wyjechał. Cierpiałam, ale w końcu się, już oswoiłam z tą myślą, a on wraca i to jeszcze jak … - Przymknęłam powieki a po policzku spłynęła mi samotna łza.
- To dlaczego, uciekłaś ? – Zapytał zdezorientowany.
- Słuchaj – Odchrząknęłam – Wchodzę pewniego dnia, do domu i patrzę. Walizki. Pewnie moja siostra wróciła, po czym idę sobie do pokoju a z jej drzwi, wychodzi pół nagi mężczyzna. Oczywiście to był Harry. Mój świat wtedy stanął w miejscu. Na początku, mnie ignorował lecz później. Zaczął mi mówić, jak tęsknił. I że mnie kocha, miał ją zostawić. A gdy starał jej się to powiedzieć, ona wyleciała z tekstem że będą mieli dziecko – Wzruszyłam ramionami, ciągle spoglądając na Biebere który, w tym momencie bił się z myślami. - Justin, sęk w tym, że ja go wciąż kocham ..
- Mam nadzieję, że zrozumie co stracił i Cię odnajdzie – Mruknął płytko.
- Z tego co mi wiadomo, nawet go to nie ruszyło – Potrząsnęłam głową, wyszukując telefonu który dałam do plecaka – Nawet nie zadzwonił – Dodałam po chwili, a moim oczom ujawił się wyłączony telefon.
- Co się stało ?
- Kurde, zapomniałam że wyłożyła z niego kartę – Zmarszczyłam brwi nabierając powietrza.
- Włóż ją, zadzwoń do swojej mamy. Powiedz że zatrzymujesz się, chwilę u twojego „chłopaka” bo musisz sobie wszystko, przemyśleć i żeby nie mówiła nic Stylesowi –„Chłopaka” ? Gdy wypowiedział to słowo, mój żołądek ścisnął się w małą pięść. Podobało mi się to określenie .. Hmm Emily Bieber, jak znalazł ! Nie no, ale tak na poważnie. Justin jest przystojny, opiekuńczy, wspaniały. Dlaczego nie ?. Przez chwile błądziłam jeszcze z myślami, lecz chwilę później zorientowałam się że wpatruję się w niego, jak ciele w malowane wrota. Potrząsnęłam delikatnie głową po czym włączyłam telefon. Wyszukałam kontaktu „mama” naciskając na zieloną słuchawkę i przyłożyłam telefon do ucha.
Jeden sygnał… Drugi … Trzeci …
- Emily ? – Wydarła się tak, że odskoczyłam w bok. Musiało to wyglądać śmiesznie, ponieważ Justin zaczął się śmiać.
- Tak mamo, to ja. – Uprzedziłam kobietę, po czym przeszłam do sęku swojej wypowiedzi – Mamo, nie wrócę do domu. Muszę sobie wszystko przemyśleć. – Dodałam po chwili.
- Emily, gdzie ty jesteś ? – Ponownie krzyknęła
- Uuu .. – Przeciągnęłam delikatnie, po chwili dokańczając – Uuu Chłopaka – Powiedziałam a na moją twarz, wkradł się delikatny rumieniec.
- A kiedy będziesz ? – Powiedziała już spokojniej.
- Będę, jak sobie wszystko przemyśle.
- Dobrze
- Ale nie mów, nic ! Harremu ! – Tym razem to ja krzyknęłam.
- Ale on się martwi.
- Nic mnie to nie interesuje, do zobaczenia – Wymamrotałam rozłączając się szybko. Przez chwilę wpatrywałam się w pochłoniętego grą, na swoim iPhonie, Justina. Lecz po chwili odchrząknęłam cichutko a jego wzrok momentalnie przeniósł się na mnie.
- Późno już, tam jest łazienka – Powiedział słodko się uśmiechając – Znajdziesz tam, to co Ci potrzebne i jakbyś chciała wyciągnij sobie z mojej szafy coś do ubrania.
- Dobrze .. i dziękuję – Mruknęłam cicho
- Ale za co ?
- Za to że, nie skreśliłeś mnie, gdy inni już prawdopodobnie to zrobili – Uniosłam wzrok wpatrując się w jego tęczówki. – Że pomogłeś mi – Przysunęłam się bliżej Justina wtulając się w jego tors. – Dziękuję.
- Zawsze możesz na mnie liczyć – Pogładził mnie po plecach. Po chwili uniosłam się ku górze a jego bliskość sprawiła, że byłam w stanie teraz umrzeć. Ten zapach, te oczy. Moje usta momentalnie stały się suche od powietrza którym się wymienialiśmy. Nie, nie wytrzymałam. Przysunęłam się bliżej jego ust, składając na nim delikatny lecz czuły pocałunek. Myślałam że mnie odrzuci, wyśmieje. Jednak nie, ten tylko przysunął mnie bliżej siebie całując mnie coraz zachłanniej. Wtedy, byłam najszczęśliwszym człowiekiem na świcie. Odwzajemniałam pocałunki, delikatnie wplątując swoją dłoń w jego włosy. Ale po chwili coś się stało, wstał, odszedł szybko do tyłu zostawiając mnie tym samym, samą na kanapie.
- Przepraszam, nie mogę – Wymruczał pod nosem.
- Rozumiem – Przesłałam mu przepraszające spojrzenie, ponieważ czułam się winna.
- Zapomnijmy o tym, dobrze ?
- Nie, ja o niczym nie mam zamiaru zapominać – Zaprzeczyłam ruszając schodami, ku górze do łazienki. Weszłam a moim oczom ukazała, się chyba największa i z pewnością najdroższa łazienka w jakiej, kiedykolwiek przebywałam. Jasne ściany, kremowe płytki a to wszytko dopełniały złote elementy. Oj Justin – szepnęłam pod nosem, podchodząc do lustra. Stałam tak, i tępo wpatrywałam się w swoją twarz. Nic w niej nie widziałam prócz rozmazanego, makijażu. Worków pod oczami i czegoś co sprawiało, że ten widok odpychał mnie całkowicie. Zdjęłam z siebie ubrania, i weszłam pod prysznic odkręcając gorącą wodę. Jak zwykle ten moment wywołał uśmiech który pojawił się na mojej twarzy. Siedziałam tak przez chwilę myśląc o wszystkim i o niczym. Umyłam się po czym zaczęłam pieścić swoje włosy aż w końcu zakręcając wodę, wyszłam i wytarłam swoje ciało, do jednego z puchowych ręczników. Które były położone na dębowym stoliku. Założyłam bieliznę i dobrnęłam do wielkiej szafy która również się tam znajdowała. Wyciągnęłam z niej, wielką czarną czystą koszulkę i wsunęłam ją na swe ciało. Wzięłam jeszcze tylko swe ubrania do ręki i przeczesując włosy wyszłam z łazienki, kierując się na dół. Gdy byłam już blisko swego celu, usłyszałam szepty unoszące się z kuchni. Podeszłam bliżej pomieszczenia, aby przysłuchać się o czym rozmawiają. Moim oczom ujawił się Mailk. Znów on, czego on chce, nie rozumiem. Podeszłam jeszcze bliżej a moje uszy usłyszały coś, bez czego na pewno mogłabym żyć.
- Kiedy pozbywamy się tej, suki ? – Wyrwał Bieber spoglądając na Malika.
- Jak najszybciej, musimy coś wymyślić – Dodał mulat przerażony całą sprawą.
- Posłuchaj – Szepnął Justin, pewnie bał się że coś usłyszę – Jutro są urodziny Emily, zorganizuję jej jakąś „niespodziankę” a w tym czasie my, zajmiemy się nią. Nikt się nie zorientuje. Zabiła jej siostrę, nie pozwolę żeby zabiła jeszcze kogoś. – Parsknął Bieber a w tym samym momencie potknęłam się lądując na ziemi. Przeklęłam się w duchu zaciskając pięści, moim oczom momentalnie ujawił się blondyn który nie był zadowolony moim widokiem.
- Wstawaj – wyciągnął do mnie rękę tym samym pomagając mi wstać. Mówił do mnie oschle, tak jakbym mu coś zrobiła. Tylko nie do końca wiedziałam co. Czasem zmieniał mu się humor pięć, razy na sekundę czego byłam pewna. Mimo że znałam, praktycznie w ogóle go nie znałam. A z tego co przed, chwilą usłyszałam to Malika także.
- Kogo chcecie się pozbyć ? – Wydukałam z przerażaniem.
- Nie twój interes – Wtrącił przerażającym głosem, a moje ciało obiegły dreszcze. Pożegnał się z Zaynem, a po chwili zginął gdzieś na górze.
~~*~~
W końcu doszłam do tego upragnionego momentu.
Teraz już będzie mi się dobrze pisać, bo przyznam że z poprzednimi częściami.
Łącznie z tą, męczyłam się strasznie.
Jeszcze chciałabym, przeprosić was że tak długo musieliście czekać. Ale szkoła dała się już poznać mimo że to pierwszy tydzień po feriach.
Komentujcie, proszę ! To daje na prawdę wielkiego kopa ♥
Dziękuję wam serdecznie za 1OOO wejść, w tak krótkim czasie. ♥ !!!
KOCHAM WAS ! ♥
~ Amy.
KOCHAM WAS ! ♥
~ Amy.
W KOŃCU ! DOCZEKAŁAM SIĘ NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU !
OdpowiedzUsuńO czym oni rozmawiają? Daj szybko next!
Kocham Cię!!!
Nareszcie! Jest super! już się kolejnego nie moge doczekać! Jestem mega ciekawa jak się cała ta historia rozwinie :))) CZEKAM NA KOLEJNY ROZDZIAŁ!
OdpowiedzUsuńOby pojawił sie szybkooo!
Lina
Świetny rozdział, jetem strasznie ciekawa o czym rozmawiali...
OdpowiedzUsuńBlackrose :)
OMFG!!! Zobaczyłam twojego bloga u Danger'a i weszłam. Błagam dawaj następny *u* szybko! Plose... Nie mogę się doczekać!
OdpowiedzUsuńP.S. Przepraszam za spam ;) ale zapraszam do mnie: only-one-day1.blogspot.com ;) xx
bd czytać ... ale dziś padam.. jutro się przypomnij @enemyj :*:*
OdpowiedzUsuńSUPER czekam na nexta :D
OdpowiedzUsuńŚwietne! czekam na nn :D
OdpowiedzUsuń