sobota, 9 marca 2013

Rozdział Szósty.







„Życie to prolog. Śmierć jest początkiem, nie końcem”



Nie wiem co się dzieje, po raz pierwszy jestem tak przerażona. Co się stało z moją mamą? Dlaczego ona nie żyje? Gdzie jest moja siostra ?! Co ten demon z nią zrobił. Nie wierzę własnym myślom, wszystko się wali. Nie wierzę w ani jedno słowo Julii. Dlaczego ona to robi. Dlaczego ona mnie porwała. I znów tyle pytań, a ja jak głupia oszukuję się że może będzie dobrze. Za sekundę mogę zostać zabita, a Harrego nie ma. Może on nigdy nie wrócił, a to była tylko moja nieszczęsna wyobraźnia? Niee, on na pewno wrócił. Przecież czułam jego oddech, moje oczy zostały ukojone jego widokiem a usta poczuły ciepło, ciepło które było przepełnione miłością. On jest i kocha mnie najbardziej na świcie. Będziemy szczęśliwi?  Chcę teraz jedynie wtulić się w jego ogromne ramiona i zasnąć, spokojnie, choćby na zawsze. To byłaby najpiękniejsza śmierć którą bym sobie mogła wymarzyć. Mówię prawdę, nie wiem gdzie teraz jestem, gdzie teraz jadę. Wiem, że to się dobrze nie skończy. Że zginę, ale co to za życie bez mamy. To już nie jest życie. Nie dość że tata zmarł i poszedł sobie ode mnie, to teraz mama? Nawet nie widziałam jej po śmierci, nie dotknęłam. Nie pożegnałam się, ona mnie nienawidzi. Jestem okropną córką. Nienawidzę samej siebie, brzydzę się sobą. Ale z drugiej strony bałam się, bałam się że to może okazać się prawdą. I co wtedy ? Nie dałabym rady sama. Ale mam przyjaciół, może jakoś to będzie? Chciałabym się ruszyć lecz rana na moim brzuchu, daje siwe znaki że coś się jednak stało. To jest okropny ból, jakby ktoś wbijał do Ciebie noże. A ty byłabyś obezwładniona. Lecz nie sądze by było to coś głębokiego, może jakieś draśnięcie. Przecież gdyby ktoś wbił mi nóż do mojego brzucha, prawdopodobnie bym już nie żyła. Tak mało czasu, tak dużo myśli. Czuję się jakbym miała za chwilę wybuchnąć, eksplodować… Cokolwiek tylko nie przebywać tu… w tym aucie, z tymi ludźmi. Nagle pojazd się zatrzymał, a ja poczułam świeże powietrze przez uchylone drzwi przez które po chwili zostałam „wytargana”.
- Co z nią robimy? – Zapytał się, zupełnie nie znany mi głos.
- Zaprowadź ją tam, później zobaczymy jakiego sposobu zastosować by ją zabić – Dodała Julia.
- Już się robi. – Przytaknął męski głos. W tym momencie zaczęłam się szarpać, nie chciałam zginąć, umrzeć. Chciałam żyć, chcę mieć gromadkę dzieci i wspaniałego męża który będzie o mnie dbał. Dlaczego, to wszystko musi być takie niesprawiedliwe? Dlaczego, ja nie mogę teraz siedzieć w jakiejś przytulnej kawiarni popijając sobie czekoladkę? Z moich oczu mimowolnie popłynęły łzy, które mówiły same za siebie. To było okropne. Po chwili, poczułam bardzo silne kopnięcie w brzuch, po czym upadłam na ziemię raniąc sobie przy tym ręce. Otworzyłam oczy, unosząc głowę ku górze. Światło lamp oślepiło mnie przez pewien czas, lecz gdy już byłam w stanie nabrać ostrości spojrzałam, na twarze osób które stały nade mną i szyderczo się śmiały.
- Julia? – Szepnęłam z nadzieją że to nie ona, jednak myliłam się.
- Tak, to ja – Parsknęła krzyżując ręce na klatce piersiowej. – I co, jak się bawisz?
- Wypuść mnie, nie żartuj sobie – Wymamrotałam proszącym głosem.
- Ja sobie nie żartuję kochanie- Szepnęła mi do ucha pochylając się nade mną, po chwili się uniosła rzucając oschło – Wiecie co macie robić – I odeszła gdzieś, nawet nie byłam w stanie do końca zobaczyć gdzie. Wszystko mieniło mi się przed oczami, czasem nawet wirowało.
- To bierzemy ją – Usłyszałam głos jednego z mężczyzn, w tej samej chwili chciałam się podnieść lecz oni byli szybsi. Chwycili mnie pod ramiona prowadząc do jakiegoś opuszczonego pomieszczenia. Być może był to jakiś schowek lub magazyn. Gdy byliśmy już w środku, poczułam się słabo. Coraz słabiej i słabiej. Zsuwałam powoli na podłogę oddychając szybko, po chwili upadłam tracąc świadomość, przytomność i kontrolę nad swoim ciałem. Ciemność… Tak to ewidentnie była ciemność.

***

Ocknęłam się, gdy poczułam coś zimnego na twarzy. Otworzyłam powoli oczy, lustrując pomieszczenie w którym przebywałam. Nie widziałam tam nic specjalnego prócz pajęczyn, pająków, szafek, brudu, narzędzi, broni i jakiegoś sprzętu. Czuć było tam potworny smród który nie wiadomo skąd się unosił. Gdy spoglądałam, tak jeszcze przez chwilę coraz szerzej otwierając oczy, ujrzałam wysoką postać która bez wątpienia wlepiała we mnie swe tęczówki.
- Wyspałaś się księżniczko? – Prychnęła dziewczyna spacerując wokół mnie.
- Nie koniecznie – Powiedziałam sarkastycznie, za co zostałam uderzona w twarz. Przymknęłam powieki, po czym mimowolnie przygryzłam swą dolną wargę. Siedziałam, przywiązana do jakiegoś starego krzesła, które wyglądało jakby miało się za chwilę połamać. Otworzyłam oczy wlepiając je w dziewczynę,  która przysunęła do mnie swoje krzesło siadając na nim okrakiem.
- Zastanawiam się – Powiedziała rozbawionym głosem – Jak Cię zabić – Dodała bawiąc się jakimś nożem.
- Dlaczego chcesz mnie zabić – Mruknęłam przełykając ślinę.
- Ponieważ, nie podoba mi się to że tu jesteś, koleżanko.
- Jestem twoją siostrą, straciłyśmy przed chwilą mamę a ty mi mówisz że Ci się nie podobam ?- Prychnęłam – To chyba masz nie po kolei w głowie.
- Teraz to przegięłaś – Ponownie drasnęła moje ciało, tym samym zostawiając na nim dość sporą lecz nie głęboką dziarę. Moje ciało mimo ciężkich warunków, zgięło się w pół. Znów poczułam to ciepło oraz zimny pot oblewający je całe. - Co ja Ci takiego zrobiłam ? – Szepnęłam ostatkami sił.
- Nie jesteś moją siostrą.
- Jak to nie, przecież jestem. – Poprawiłam ją, a z moich oczu tryskały łzy.
- Nie jesteś głupia suko, i nigdy nie byłaś – Powiedziała z nutką irytacji.
- Nie rozumiem – Wymamrotałam, a moje oczy w jednej chwili stały się pięć razy większe.
- To zrozum – Wstała z krzesła kierując się w stronę wyjścia. – Zabiłam twoją matkę tak okrutnie jak twoją siostrę kiedy była we Francji.
- Czekaj – Krzyknęłam a łzy które wypływały z moich oczu przeistoczyły się w dwa strumienie słonych kropel wody. – Jak to moją siostrę ?
- Po prostu – Cofnęła się od drzwi podchodząc do jej poprzedniego celu. – Zabrałaś mi wszystko, zabrałaś mi najlepszego przyjaciela. – Westchnęła, odwracając wzrok – Zabrałaś mi Harrego który kiedyś był moim najlepszym przyjacielem, lecz gdy wyjechał i zaczął przyjaźnić się z tobą, olał mnie. Zupełnie. Teraz ty wiesz, jak to jest stracić osobę na której Ci tak bardzo zależy. – Zaśmiała się cwaniacko, podchodząc do jakiegoś telewizora i naciskając przycisk na pilocie włączyła zdjęcia moje oraz mojej mamy, które sprawiały że miałam ochotę zabić tą szmatę tu i teraz. – A za chwilę ty do nich dołączysz – Mruknęła wyciągając z kieszeni kurtki broń i wcelowując prosto w moje serce. – Od teraz, będziesz wiedzieć co to znaczy ból. Szkoda że to twoje ostatnie doświadczenie.
- Jesteś okrutna – Warknęłam, przełykając łzy. Byłam cała roztrzęsiona. W ciągu kilku godzin straciłam dwie osoby, które odgrywały w moim życiu największe role. I to przez nią, przez osobę która nie ma serca. Która nie ma duszy i nawet odrobiny wyczucia. Która jest suką. Po kilku sekundach usłyszałam odblokowywanie broni i ciche szmery gdzieś z zewnątrz.

* Oczami Zayna *

- I co, nie ma jej ? – Szepnął Justin do zdenerwowanego Harrego.
- Nie kurwa, chowa się pod stołem. – Parsknął Styles
- Pytam tylko. – Dodał po chwili
- Pytasz już chyba setny raz, a odpowiedź jest wciąż ta sama, więc może lepiej rusz tą dupę i zajmij się szukaniem Emily ?
- A co robię ? Siedzę ? – Warknął złowrogo.
- Ni… – Styles zaczął lecz nie dokończył ponieważ mu przerwałem.
- Chłopaki, spokojnie. Znajdziemy ją. – Pokręciłem głową, tak jakbym nie dawał sobie na to wielkich nadziei.
- Masz jeszcze taką nadzieję? Bo ja nie. - Rzucił oschle.
- Musimy się tylko zastanowić gdzie ona może być - Dodałem.
- No chyba nie poszła na spacer, - Styles zaśmiał się ironicznie.
- Możesz, przestać z łaski swojej ? - Wtrącił Bieber - Cały czas tylko się obrażasz, dogadujesz zamiast nam pomóc myśleć gdzie ona może być.
- Denerwujcie mnie, o co w ogóle chodzi.
- Nie ważne - Ponownie wtrącił Bieber.
- To były jej urodziny, co się stało że ona stąd wybiegła ?
- Jej matka nie żyje - Uzasadniłem spoglądając na chłopaków,
- Jak to ? Czemu ? - Brunet zaczął się dopytywać.
- Tak wyszło. -Dodaliśmy równo, a Harry zmierzył nas jedynie dość śmiesznym wzrokiem.
- Tak, z pewnością. – Rzucił loczek, wstając i kierując się w stronę drzwi.
- Gdzie idziesz ? – Zapytałem pełen irytacji.
- A co mam robić ? Idę szukać Em.
- Idziemy z tobą – Mruknął Bieber również kierując się w stronę drzwi. Po chwili i ja zrobiłem to samo. Kilka minut później siedzieliśmy już w samochodzie jadąc do domu Emily. Nie wiem co się z nią stało. Ale byłem prawie pewny że nie uciekła. Ktoś ją porwał. A gdy myślę kto, przed oczami widzę Julię. Zimna suka. Ona powinna umrzeć, zginąć w wypadku. Cokolwiek byle nie szwendała się już po świecie. Ale, nawet jakbyśmy chcieli ją znaleźć. Nie wiemy gdzie ona jest. Trudno ukryć że Londyn jest sporym miastem, więc w tej chwili mogą być dosłownie wszędzie.
- To Julia – Szepnąłem a oczy moich towarzyszy skierowały się na mnie – To Julia ją porwała – Powiedziałem już bardziej stanowczo.
- No tak – Parsknął Justin zamykając powieki.
- O co wam chodzi z tą Julią, przecież to jej siostra – Oburzył się Harry.
- Długa historia, kiedyś Ci opowiemy a teraz jedź do Marcusa. Szybko – Warknął Bieber. Jak kazał tak zrobiłem, zjechałem parę przecznic dalej kierując się tym razem na „dom” Marco.  Marcus Drow jest to osoba która wie wszystko i o wszystkich. Więc pewnie będzie wiedział gdzie jest Emily, oby nie było za późno. Po 15 minutach weszliśmy już do Drow’a kierując się od razu do salonu.
- Drow, musisz nam pomóc – Mruknął Bieber. – Namierz ją – Wręczył Marco numer telefonu dziewczyny a ten od razu podszedł do swojego komputera wstukując cyfry do jakiegoś programu.
- Niestety, telefon albo po za zasięgiem. Albo wyłączony – Powiedział przyciszonym głosem.
- Kurwa – Harry kopnął w stolik a jego szczęka się naprężyła. - Może wytłumaczycie mi o co chodzi z tą Julią ? - Spojrzał na nas zdezorientowany.
- No bo to ... - Zacząłem, przenosząc wzrok na Justina.
- Byłem w tym roku we Francji. Dość sporo czasu. - Zaczął Bieber.
- No wiem bo też tam byłem - Dodał Styles.
- Mógłbyś mi nie przerywać ? - Szepnął Kanadyjczyk - No i była taka pewna dziewczyna Julia w której się zakochałeś, lecz ta dziewczyna z którą teraz byłeś. Nie jest nią. Jest zupełnie kim innym. Jest morderczynią która zabiła Julię chcąc zemścić się na Emily za to że kiedyś ukradła jej przyjaciela - Westchnął Bieber.
- Jakiego przyjaciela ?
- O Ciebie - Dodał po chwili wskazując na Stylesa.
- Mnie ? - Zapytał z niedowierzaniem Brytyjczyk.
- Tak Ciebie - Rzuciłem wstając i podchodząc do okna skąd obserwowałem przejeżdżający jeden za drugim samochód. Nagle Harry wstał wyciągając telefon i podchodząc do Marcusa, wskazał mu numer który przed chwilą wyszukał.
- Kogo to numer ? –Wtrącił Justin
- Julii – Skrzywił się Styles.
- Jesteś pewien że chcesz tam jechać z nami ? - Upewniłem się .
- Zabiję sukę . - Wykrzywił się Styles.
- Mamy go ! – Krzyknął Marco – Jest tu – Wskazał na mapkę miasta w swoim komputerze.
- To nie daleko – Rzuciłem kierując się do swojego auta, chłopaki zrobili to samo dziękując Drow’owi za dobrą robotę.

***

- Kurwa, co to za zadupie – Warknąłem kierując się do opuszczonego magazynu z którego unosiły się przeróżne odgłosy.
- To Emily, wszędzie poznam ten głos – Wtrącił Bieber.
- Tak i Julia – Dodał Styles. Podeszliśmy jeszcze bliżej drzwi, które nie były do końca zamknięte przyglądając się sytuacji. Em siedziała, przywiązana do krzesła a za nią stał jakiś ogromy mężczyzna z gotowością do ataku. Julia za to, widniała przed Emily celując w nią bronią.
- Kiedy wchodzimy ? – Szepnął Harry a Julia w tym samym czasie odwróciła się. Gdy nas ujrzała, od razu zbliżyła się do Em przykładając jej pistolet do klatki piersiowej. Otworzyłem drzwi i razem z Justinem weszliśmy do środka. Stwierdziliśmy że Harry w tym momencie nie jest potrzebny. Rozpraszałby jedynie wszystkich.
- Oddaj broń Julia – Warknął Bieber.
- Bo co, bo zabiłam prawdziwą Julię ?  - Parsknęła śmiechem – Chyba sobie żartujesz.
- Oddaj to – Powtórzyłem słowa Justina, małymi kroczkami zbliżając się do dziewczyny.
- Nie podchodź bo strzelę – Mruknęła roztrzęsiona Julia.
- Dlaczego jesteś taka zimna ? - Zapytałem z ironią.
- A co ? Może zakochałeś się w tej dziwce. - Wskazała na Emily po czym szarpnęła ją za włosy.
- Weźcie ją, proszę – Wtrąciła Emily, która była cała zapłakana.
- Powiedziałem Ci coś, to nie jej wina że Styles nie chciał mieć takiej przyjaciółki jak ty, głupia szmato - Justin warknął opierając się o szafkę.
- Zostaw ją – Zza drzwi wyłonił się Harry. Dziewczynę widocznie rozzłościł jego widok ponieważ jej twarz przybrała wojenną maskę.
- Ooo wilku mowa - Julia zaśmiała się chytrze, lustrując chłopaka.
- Mówiłem Ci że nic między nami nie ma, nigdy nie było i nie będzie - Warknął groźnie.
- Wiem że mnie potrzebujesz, chyba że chcesz ją... A raczej to co po niej za chwilę zostanie - Parsknęła.
- Nie waż się jej cokolwiek zrobić - Wrzasnął loczek.
- Odsunąć się od niej – Wrzasnęła blondynka.
- Harry, kurwa miałeś nie wchodzić – Uniósł się Kanadyjczyk
- Nie interesuje mnie to – Prychnął brunet coraz pewniej podchodząc do Julii.
- Nie podchodź, ostrzegam – Powiedziała dość opanowana. A Emily siedziała wpatrując tylko się co chwilę w inną osobę.
- Styles, stój – Krzyknąłem chcąc go zatrzymać lecz gdy rzucił się na Julię jej broń wystrzeliła raniąc Emily w gdzieś w okolicach brzucha.
- Ja pierdole, bierz ją Zayn, ja się nimi zajmę – Wrzasnął Bieber podążając do Harrego. Tymczasem ja podbiegłem szybko do Em z której krew lała się litrami, i wziąłem ją na ręce odwiązując sznury umieszczone na jej nadgarstkach oraz nogach. Po chwili byliśmy już na zewnątrz, położyłem ją na ziemi, zdejmując swoją kurtkę i otuliłem jej ramiona po czym wtuliłem ją mocno w siebie.
- Kochanie, jestem tu już wszystko będzie dobrze – Szepnąłem jej do ucha musnąwszy czule kącik jej ust.

* Oczami Emily *

W pewnej chwili poczułam, przerażający strzał a moje ciało obezwładniało. Czułam jak jakaś mała metalowa istota krąży w okolicach mojego brzucha, szukając nieokreślonego celu. A moje ciało zlało się zimnym potem, obumierając. Czułam jak odchodzę, jak odchodzę z tego świata przechodząc to tego lepszego. Śmierć ? Może to i lepiej. W końcu będę mogła się przytulić do mamy. Do mamy i siostry które tak bardzo kocham. Odchodzę, żegnajcie… Idę w stronę tego pięknego światła na spotkanie z przeznaczeniem. Pokonując jeden krok do przodu, zasypiam głębiej, coraz głębiej. Za chwilę zasnę, tak na zawsze…

„Nie ma lepszej śmierci, jak w chwili szczęścia”


„Życie to prolog. Śmierć jest początkiem, nie końcem”





~~*~~

Tak więc taki 6 rozdział.
Przyznam się że pisałam go na szybko teraz o 02.30 w nocy.
Więc przepraszam za błędy ale nie chciałam was zawieść bo obiecałam dodać.
Dziękuję z całego serca za te 17 komentarzy do 5 części i ponad 2 tysiące wejść !
To jest coś niesamowitego!
Czekam na szczere opinie, i proszę zostawiajcie komentarze. To daje wielkiego kopa, ponieważ wiem że jesteście ze mną.


Kocham Was


~ Amy.

17 komentarzy:

  1. już nie mogę się doczekać 7 rozdziału! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. O Boże tego sie nie spodziewałam ... Dziewczyno , masz mega wielki talent ! Radze ci opublikować dośyć szybko 7 , bo poznasz mój gniew , hahah :p Ale tak poważnie , rozdział jest boski :)
    Pozdrawiam , Vicky2833

    OdpowiedzUsuń
  3. mam nadziej, że z tego wyjdzie z niecierpliwością czekam na nexta :D
    pozdro.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymasz mnie w napięciu, nie mogę się doczekać następnej części. Proszę dodaj szybko bo chyba umrę za chwilę. Jestem pewna że odniesiesz wielki sukces, w swoim opowiadaniu. I nie sprzeczaj się ze mną. Uwielbiam Cię, masz wielki talent ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. hmm, mogę wiedzieć jak to możliwe, ze Julia i ta fałszywa Julia są takie same? nikt sie nie skapnął, że ona udaje tą Julkę? i po ciosach nożem Em żyła? poza tym bardzo fajnie piszesz, masz talent, pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z ciosami poprawiłam już, po prostu źle to ubrałam w słowa. A z Julią wyjaśni się w następnej części :) Dziękuję bardzo ♥

      Usuń
  6. Hmmm... Nie uważasz, że to trochę mało realistyczne, że Em po 2 nożach w brzuch dalej żyła? Jestem pewna, że umarłaby z bólu... .___.
    Tak poza tym... Wciągnęło mnie Twoje opowiadanie. Jest ciekawe i już nie męczyłam się z czytaniem tak jak przy tych wstępnych rozdziałach wprowadzających do akcji. Z zaciekawieniem czytałam co będzie dalej, aż w końcu doczytałam do końca... Właśnie, koniec... Emily nie może umrzeć ;___;
    Mam nadzieję, że Em z tego wyjdzie... Ciekawość mnie zżera czy po tym wszystkim Em dalej będzie z Harry'm czy może mały romansik z Justin'em... *-* Heheh xD
    Cóż... Czekam na kolejny rozdział. Pisz kobieto, pisz :D
    Jeśli widzisz jakieś błędy w moim komentarzu to sorry, ale jestem na telefonie i niezbyt wygodnie się pisze ;-;

    @HarrotB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z ciosami poprawiłam, po prostu źle to ubrałam w słowa. Dziękuję, wiele to dla mnie znaczy ♥

      Usuń
  7. Boże, jejku *.*
    ' Idę w stronę tego pięknego światła na spotkanie z przeznaczeniem. Pokonując jeden krok do przodu, zasypiam głębiej, coraz głębiej. Za chwilę zasnę, tak na zawsze… ' -->
    PIĘKNE, DOSŁOWNIE ! Nie wiem jakich użyć słów ! Pisz dalej, juz biorę się za poprzednie rozdziały ♥ Buziaki.

    W wolnej chwili zapraszam do mnie: http://one-dream-one-band-three-friends.blogspot.com --> z góry przepraszam za spam. xx

    PISAJ PISAJ, BO SIĘ DOECZKAĆ NIE MOGĘ CO Z TĄ JULKĄ WYJDZIE ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo ! Jeju ale mi się miło zrobiło. Normalnie aż się uśmiechnęłam czytając ten komentarz ♥ Dziękuję jeszcze raz ♥♥

      Usuń
  8. Świetny rozdział serio już nie mogę się doczekać 7 rozdziału ♥ Pisz dziewczyno błagam.! Mam nadzieję że będzie taki moment gdy Em będzie z Justinem ^^ Życzę weny ♥
    @Weraa_99 xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mogę się doczekać 7 rozdziału !

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow pisałaś 'na szybko' a wyszło ci niesamowicie. Odczucia Em jak i reszta napisane są wręcz wspaniale, w niektórych momentach aż wzrusza. Rozdział według mnie naprawdę pięknie napisany i chyba lepiej już by się nie dało. Życzę weny i z niecierpliwością czekam na kolejną część.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zakrztusiłam sie ciastkiem czytając te wspaniałe opowiadanie... Omg ! Ona umrze? <3

    OdpowiedzUsuń
  12. No cześć ; > . Zapraszam do czytania { http://soul-in-the-mist.blogspot.com } - jeśli nie akceptujesz tego typu wiadomości - przepraszam .

    OdpowiedzUsuń
  13. Suuuuper <33 ////// @_agUu__

    OdpowiedzUsuń
  14. OMG. Zajebisty, myśle że ten blog będzie dramatem ;pp
    Aż sie czuje na ciele ten ból co jest opisywany

    Nie moge doczekać się następnego . Pozdrawiam / Majaaa xoxo

    OdpowiedzUsuń